Reż. Kazimierz Kutz

plakat„Sól ziemi czarnej” opowiada o Śląsku i Ślązakach, walczących w Powstaniach Śląskich o przyłączenie Górnego Śląska do Polski. Jednakże historia opowiedziana przez Kazimierza Kutza nie jest rekonstrukcją wydarzeń historycznych. Film, który powstał, bo „przyśnił się” Kutzowi pewnej nocy, jest opowieścią o ludziach, ich marzeniach i niezłomnej woli. To zarazem obraz autobiograficzny. Wielki reżyser i twórca filmowej historii Śląska, wplótł w scenariusz dzieje własnej rodziny, której członkowie walczyli i ginęli w śląskich zrywach narodowych.

Jest rok 1920, trwa drugie powstanie śląskie. Siedmiu braci Basistów dołącza do oddziału Erwina Malinioka (Jan Englert) walczącego z Niemcami. Oddział zdobywa jedno z miasteczek, ale Niemcy rzucają przeciwko powstańcom coraz większe siły. Nierówna walka skazana jest na przegraną.

Wydawałoby się, że to opis typowego kina historycznego. Kazimierz Kutz użył jednak prawdziwych wydarzeń jedynie jako kanwy do opowieści o Ślązakach i Śląsku. Mimo wyraźnych odniesień, film nie rekonstruuje przebiegu powstania, ale koncentruje się na losach głównych bohaterów, pokazując prawdziwe korzenie tego zrywu Osią „Soli ziemi czarnej” są losy najmłodszego z braci – Gabriela Basisty (w tej roli Olgierd Łukaszewicz). Jesteśmy z nim w typowym, śląskim domu rodu Basistów, na powstańczych barykadach i podczas tragicznych wydarzeń po zwycięstwie Niemców.

Ważnym wątkiem jest także miłość Gabriela do niemieckiej sanitariuszki. Kutz wplótł w ten sposób w swoją opowieść historię pokazującą skomplikowane i niemożliwe często do rozwiązania sploty polsko-niemieckiej historii regionu.

W filmie pojawia się wiele znakomitości ówczesnego filmu polskiego. Oprócz Olgierda Łukaszewicza, oglądamy Jana Englerta w roli dowódcy powstańczego oddziału Erwina Malinioka i Jerzego Bińczyckiego jako Bernarda, brata Gabriela. Jest też Daniel Olbrychski, w roli polskiego ułana, porucznika Sowińskiego, który z iście ułańską fantazją rzuca się na pomoc powstańcom.

Ta rola – choć epizodyczna – ma w filmie duże znaczenie. Ułan szarżujący zgodnie z romantyczną, polską tradycją, sprowadza na powstańczą barykadę działo, by potem – zgodnie ze schematem przegranych, polskich powstań – „nie kłaniając się kulom” zginąć od pierwszego strzału. Postać grana przez Olbrychskiego miała uosabiać niezrozumiałą dla Ślązaków, straceńczą i elitarną legendę szlacheckiej Polski.

Warto dodać, że Kutz wymógł na wszystkich aktorach odtwarzających „śląskie” role używanie lokalnej gwary. W jednym z wywiadów tak uzasadniał swoją decyzję „Gdybyśmy odebrali Ślązakom ich język, odebralibyśmy i duszę”.

Pięknie ujął istotę filmu Kutza autor z portalu KinotekaSzkolna.pl pisząc: „Kutz tworzy przemawiającą do wyobraźni autentyzmem i pięknem obrazów wizję dawnego Górnego Śląska, jakiej do tej pory w polskim kinie nie było. Jest to wizja mitologizująca, lecz autentyczna i niesłychanie sugestywna”.

Brzmi to jak bajka, ale „Sól ziemi czarnej”… przyśniła się reżyserowi pewnej nocy. Gdy po powrocie na Górny Śląsk ze studiów całymi miesiącami rozmyślał nad tradycją rodzinną i studiował górnośląskie wspomnienia, nastąpiło mistyczne niemalże wydarzenie. „Zobaczyłem w nocy film, w którym widziałem wszystkie rozwiązania, przede wszystkim natury estetycznej, i był to film mówiony czystą i piękną gwarą. Przebudziłem się jak człowiek, który dokonał odkrycia, i dokładnie zapisałem ten sen” – mówił Kutz w rozmowie dla „Miesięcznika Literackiego” w 1975 roku.

Wybitny krytyk Tadeusz Sobolewski określił film Kutza mianem arcydzieła, które „łączy w sobie sagę rodzinną i liryczne wyznanie”, a jednocześnie harmonijnie zestawia ze sobą tradycje rewolucyjne i konserwatywne”.

W „Soli ziemi czarnej” Kutz zawarł liczne wątki autobiograficzne, oparte na autentycznych losach mężczyzn z jego rodu, którzy walczyli i ginęli w kolejnych powstaniach śląskich.

Dom Kawalera

Nakręcony w 1969 roku film stał się pierwszą częścią klasycznego dla polskiego kina, tzw. „tryptyku śląskiego”, do którego należą też kolejne dzieła Kutza: „Perła w koronie” (1971) i „Paciorki jednego różańca” (1979).

Kręcąc „Sól…”, Kutz nie wiedział, że będzie ona przełomem w jego dotychczasowej twórczości i… życiu. Po sukcesie festiwalowym i przychylnych głosach krytyki, reżyser skoncentrował się na tworzeniu filmowej mitologii rodzinnej ziemi.

W 1970 „Sól ziemi czarnej” została oficjalnym polskim kandydatem do rywalizacji o Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego.

Nagrody i wyróżniea

1970 Lubuskie Lato Filmowe) – Złote Grono, Nagroda za scenariusz, Nagroda za scenografię (Bolesław Kamykowski), Nagroda za zdjęcia (Wiesław Zdort)
1970 – Nagroda Państwowa I stopnia dla Kazimierza Kutza; 1971 – Grenoble (MSMiF) – Grand Prix

 


Metryczka filmu

„Sól ziemi czarnej”
Polska 1969, premiera 1970

Reżyseria i scenariusz: Kazimierz Kutz
Muzyka: Wojciech Kilar
Zdjęcia: Wiesław Zdort
Scenografia: Bolesław Kamykowski
Montaż: Irena Choryńska
Produkcja: Zespół Filmowy „Wektor”
Czas trwania: 98 min
Obsada: Olgierd Łukaszewicz, Jan Englert, Jerzy Bińczycki, Jerzy Cnota, Wiesław Dymny, Izabella Kozłowska, Jerzy Łukaszewicz, Daniel Olbrychski